• Wpisów:203
  • Średnio co: 11 dni
  • Ostatni wpis:3 lata temu, 21:08
  • Licznik odwiedzin:27 110 / 2263 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Dzisiaj będzie trochę z innej beczki.
Od dawna planowałam pójść do kosmetyczki by wziąć się za moją nieszczęsną cerę. Gdy przeszukiwałam internet w poszukiwaniu godnej polecenia kosmetyczki i dobrego salonu, natknęłam się na ten post:
http://www.siouxie.pl/2013/12/przedswiateczny-relaks-w-spa-feniks.html

W tym poście przekonały mnie zwłaszcza zdjęcia, przed i po.

I wiecie co???
dzisiaj miałam wizytę i jestem Przee Ogromnie Zadowolona !!!!
Pani Małgosia jest doskonałą kosmetyczką, która angażuje się w to co robi i chce jak najlepiej dla klientów.
Powiedziała mi co powinnam zmienić, jak powinnam się odżywiać, na co powinnam zwracać uwagę w kosmetykach. Wydałam 200zł (z 15% zniżką, którą można zdobyć po przez ich stronę). Myślę że to jest dość mała suma zwłaszcza, że Pani Małgosia zrobiła mi analizę cery, peeling kawitacyjny, zabieg kwasem i elementy masażu + maseczki.
A poza tym dała mi próbki ich kosmetyków do przetestowania. Co prawda kosmetyki nie są tanie, bo żel Epionce do oczyszczania twarzy kosztuje ok. 140zł za 180ml. ale podobno jest bardzo wydajny. Zastanawiam się nad jego kupnem, ale to nie są małe pieniądze i muszę się jeszcze zastanowić.
Nie mniej jednak szczerze polecam ten salon.
oto ich strona:
http://spafeniks.pl/


Zdjęcie zapożyczone ze strony:
http://www.siouxie.pl/2013/12/przedswiateczny-relaks-w-spa-feniks.html
Niestety byłam w późnych godzinach przez co moje zdjęcia nie wyszły by tak dobrze.

PS.
chciałam się wam również pochwalić, że jestem wśród 32 osób, między którymi Pierre Rene wybiera swoje Ambasadorki
Jestem naprawdę zadowolona z tego powodu, chociaż wiem że dalej nie dojdę
https://www.facebook.com/photo.php?fbid=681065791944867&;set=a.384094101642039.114548.181871051864346&type=1&theater
 

 
A teraz wersja z cieniami stars

Niektóre cienie posiadają świecące drobinki, które nie są tak nachalne.







Mimo wszystko na zdjęciu gdzie chciałam pokazać wam makijaż, nie ma widocznych drobinek.



 

 
Przedstawiam kolejną część mojej kolekcji cieni Pierre rene.
Opisywać wam dokładnie nie nie będę bo wszystko zgadza się w 100% z poprzednią recenzją- no poza tym że nie są to cienie w 100% matowe. Z kolekcji którą ja mam, to tylko "Brown" jest matowy.

Jeszcze tylko mogę się przyczepić do nazw cieni, ponieważ jak zobaczycie na zdjęciu, cień "Brown" nie jest brązowy, tylko wpada w granat, a na żywo jest lekko szary. Więc taka zupełnie mieszanka









A teraz przykładowy makijaż :





 

 
miałam na stanie kilka makijaży "czerń i biel".
Do zgłoszenia na ambasadorkę właśnie potrzeba było taką pracę przesłać.
Ale postanowiłam że zrobię bardziej awangardowy makijaż
Więc pokazuję jakie makijaże miałam i jakie zrobiłam niedawno

ta wersja jakoś mi się nie udała


inna wersja wyżej wstawionego makijażu:



makijaż wykonany jakiś rok temu:


a teraz prezentuję przerobiona wersję:

 

 
Jakiś czas temu była spora przecena cieni pojedynczych od Pierre rene -ok. 2,5zł dokładnie nie pamiętam.
Mimo że wolę kupować palety cieni to postanowiłam że mimo wszystko skorzystam z promocji. Co spowodowało że zaopatrzyłam się w sporą ich ilość
Matowych cieni mam mało więc te były pierwsze:


Zacznę od minusów, bo jest ich mało, a w sumie tylko jeden.
Opakowanie...
Czasami gdy źle włożymy szpatułkę, to potrafi się jakoś dziwnie zaciąć i trzeba nieźle się namęczyć by go otworzyć...



Ale poza tym widzę same plusy w tych cieniach.
dobrze napigmentowane
możliwość delikatnego stopniowania intensywności koloru. Są tak trwałe że czasami ciężko je rozetrzeć
Nałożone na bazę mają fantastyczne, wyraziste kolory.
Matowe cienie, w przeciwieństwie do innych pojedynczych cieni pierre rene nie są "miękkie". Mają dość zwartą konsystencję.
Kolejnym plusem jest to że nadają się do robienia samej kreski jak i używania na całą powiekę.

Podsumowując:

Plusy:
- pigmentacja która zachwyca
- trwałość
- świetny wybór kolorów
- zwarta konsystencja
- fantastycznie, miękko się nakłada

Minusy znalazłamdwa:
- opakowanie i za twarda pacynka
- występują tylko w pojedynczych wersjach, a ja lubię palety.
- dość trudno je dostać, ale od czego jest strona internetowa

Pierre Rene Color Balm Pomadka do ust 11 TANGERINE

Wraz z zakupionymi cieniami dostałam w gratisie właśnie tą pomadkę i zakochałam się w niej.




ma konsystencję balsamu koloryzowanego, więc kolor nie będzie dość intensywny, ale daje ładną poświatę koloryzującą usta.
Wdaje się, że kolor jest dość mocno pomarańczowy, ale jest zupełnie inaczej- możemy to zobaczyć na zdjęciu poniżej.




Opakowanie ma swoje plusy i minusy.
Jest eleganckie, ale czasami ciężko się zamyka..
Mimo to serdecznie ją polecam bo pomadka/balsam jest bardzo wydajna.
Kolor utrzymuje się kilka godzin bez picia i jedzenia

Podsumowując:

Plusy:
+tania
+bardzo wydajna
+bardzo duża gama kolorystyczna= każdy znajdzie coś dla siebie
+transparentny kolor
+bardzo dobrze nawilżają usta
+nie zbiera się w kącikach ust
+daje efekt błyszczyka
+ładnie pachnie
+bardzo eleganckie opakowanie.

Minusy:
- czasami ciężko zamknąć ponieważ trzeba trafić w odpowiednią szczelinę.

A oto przykładowy makijaż w którym użyłam kosmetyków opisanych wyżej.
W sumie makijaż jest wykonany w 85% kosmetykami Pierre rene i Miyo.
Jedynie jasny cień na powiece, bronzer i zestaw do brwi nie są tej firmy.




Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Wszyscy cały czas piszą o Skin Balance, a zapominają o innym produkcie- a mianowicie fluidzie Phenomenal Matt.
Więc ja będę inna i opiszę go moimi oczami

Ma fajna konsystencje - takie połączenie płynnego podkładu z musem. Podkład nie wysusza skóry. Nadaje fajny naturalny kolor ( nie ma efektu maski). długo trzyma się na twarzy. Idealnie nadaje się na lato, ponieważ jest lekki i nie czuć go na twarzy.






Co do krycia to hmm, jest lekkie. Ja muszę używać mimo to korektora, ale ten kto ma mniejsze problemy to w zupełności starczy sam fluid.
Nigdy nie wstawiam takich zdjęć, ale tym razem zrobię wyjątek
PRZED:


PO:


Sam fluid, bez pudru utrzymuje się kilka godzin (bez poprawek), ale gdy użyjemy pudru do utrwalenia to spokojnie utrzyma się 10h.
Niestety ma słabe matowienie...

Podsumowując
+ Kryje niewielkie niedoskonałości, oraz można go stopniować.
+ Nie spływa
+ bardzo ładny zapach
+ nie zostawia plam, dopasowuje się do koloru skóry
+ Wygładza

-źle nakłada się go palcami, (ale dla mnie to nie problem bo nakładam go gąbeczką )
-za krótka pompka, nie da się za pomocą pompki "wyciągnąć" wszystkiego podkładu, sporą pozostałość trzeba wygrzebać
- niewystarczająca paleta odcieni. Ja mam najjaśniejszy i pasuje, ale są osoby z jaśniejszym odcieniem skóry, dla których ten fluid będzie za ciemny.
 

 
Mój pendrive coś się popsuł przez co większość makijaży została skasowana
dlatego nie mogę wstawić więcej zdjęć poszczególnych makijaży, ale mimo to chciałam wam dać jakieś propozycje

lekki ze złotą kreską:

kolorowy:

z brokatową kreską:

graficzny:

lekko pastelowy ze złotą kreską:
 

 
Mój pendrive ostatnio coś się popsuł i musiałam go sformatować, a co za tym idzie, cała zawartość została skasowana 80% moich makijaży nie odzyskam. To mnie nauczy żebym robila kopię zapasową...
Mimo to chciałam wam pokazać przykładowe makijaże na święta.


kolorowy:

z brokatową kreską:

graficzny:

lekko pastelowy ze złotą kreską:
 

 
Ostatnio zastanawiałam się czemu kosmetyki mineralne podbiły nasz świat i doszłam do wniosku że żyjemy w takich trochę pomieszanych czasach. Z jednej strony chcemy coraz bardziej dbać o nasz wygląd, naszą skórę, ciało, cerę, a z drugiej strony nie mamy czasu na podstawowe czynności. Poza tym zanieczyszczenie powietrza powoduje że nasza cera staje się coraz bardziej zanieczyszczona. Dlatego właśnie przez wzgląd na środowisko, nasz styl życia, a przede wszystkim dbałość o naszą cerę, te kosmetyki wchodzą w łaski nawet najbardziej niej obeznanej w kosmetyki kobiety. Kosmetyki mineralne są
idealne do każdego rodzaju cery, tak więc żadna kobieta nie zrobi sobie krzywdy nimi. Nie będzie wyglądać jak klaun z mocno zarysowanymi różowymi policzkami, czy źle wykonturowanym owalem twarzy. Te kosmetyki są doskonałe zwłaszcza do cery mieszanej i tłustej ponieważ pozwala oddychać skórze, przez co możemy walczyć z niedoskonałościami.

Chciałabym wam teraz troszkę przedstawić próbkę jaką otrzymałam po długim oczekiwaniu od Earthnicity.
Jest to podkład Alabaster.




Co prawda jest on jednak za jasny dla mnie, ale po to są próbki by próbować i dopasować do siebie odpowiedni odcień, prawda?

Mimo to mogę powiedzieć że ma formę sypką. (o tym chyba większość o=kobiet wie ;p)


Chociaż w opakowaniu i na nakrętce wygląda ba ciemny to na dłoni widać że jest przeznaczony do jasnej karnacji.
Mimo że podkład jest słabo napigmentowany udało mi się uchwycić kolor


Podkład można stopniować, ale nie jest aż tak mocno kryjący. Zatuszuje lekkie niedoskonałości, ale ja zawsze mimo wszystko używam korektora.
Ponad to podkład nie pyli się i co najważniejsze nawet przy 3 warstwie (chociaż to jest dla mnie dość kontrowersyjne)

Gdy wysypałam na wieczko - ponieważ tak według mnie wygodniej się go nakłada - nałożyłam go trochę za dużo , ale idealnie da się go rozprowadzić , więc to nie stanowiło jakiegoś dużego problemu.

Ponad to podkład oczywiście nie zapycha porów, wręcz przeciwnie pozwala jej oddychać- tak więc idealnie nadaje się dla mojej problematycznej cery. Nie wysusza nadmiernie skory, chociaż oczywistym jest, że minerały mają takie właściwości. Nałożony na krem dobrze się rozprowadza i równie dobrze trzyma przez cały dzień. Nie ciemnieje, i oczywiście nie ma zapachu. Produkt jako, iż jest czystym minerałem, jest bardzo wydajny z zasady. Taka mała próbka starczyła na trzy poranne malowania

Jeśli macie swoją opinię na temat kosmetyków mineralnych to zapraszam do komentowania
 

 
ostatnia część z próbkami Marizy:

część z produktami do twarzy:


Żel do mycia twarzy:


Żel ma dziwny zapach. Nie chemiczny, ale też nie jakiś konkretny, bądź sprecyzowany. Jednak nie przeszkadza mi on przy myciu.
co do konsystencji to jest to typowy żel. Idealnie usuwa nadmiar sebum. Fajnie orzeźwia skórę z rana.
Jest bardzo wydajny, ponieważ taka próbka starczyła na trzy użycia.

Krem Aloes do twarzy:

doskonale łagodzi podrażnienia i faktycznie pachnie aloesem, do tego szybko się wchłania, nie pozostawiając na skórze tłustego filmu i nawilżając dogłębnie skórę. Idealny na każdą porę roku, także pod podkład.
Od tego kremu nie należy wymagać dużo. Nie jest nafaszerowany chemią - jest to po prostu zwykły krem do codziennej pielęgnacji dla całej rodziny. Nie od dziś wiadomo, że aloes ma zbawienny wpływ na naszą skórę - regeneruje ją i odżywia. Ma także właściwości nawilżające i łagodzi podrażnienia.
Ogromnym plusem jest to, że przeznaczony jest do każdego typu cery. Kremik jest jak najbardziej ok. Minusów nie znalazłam.

Odżywcza maseczka do twarzy:

Posiada zupełnie inną konsystencję od maseczek które znałam wcześniej. Jest lekka i tłusta, a więc czuć, że ma olejki w sobie, mimo to dobrze się ją rozprowadza.
zapach nieco mniej przyjemny, ale nie drażni nosa,

Maseczka ładnie się wchłania (oczywiście jest do zmycia ,głęboko nawilża, skóra jest zrelaksowana, gładkość i aksamitność cery utrzymuje się przez dłuższy czas
 

 
Teraz kolejna część recenzji:
peelingi:


peeling do twarzy:

peeling do twarzy Spełnia swoje zadanie, czyli usuwa martwy naskórek. Cera jest później gładka i promienista. Jest gęsty, treściwy, wydajny ma przyjemny nienachalny zapach. Mikrogranulki oraz drobinki pestek moreli działają rewelacyjnie, wygładzają i ścierają martwy naskórek pozostawiając efekt oczyszczenia i odświeżenia skóry.
Peeling jest bardzo wydajny już odrobina preparatu wystarczy na całą twarz. Taka próbka starcza na 3 użycia, więc moim zdaniem to jest nawet bardzo wydajny.
Trzeba również powiedzieć, że ten peeling jest dość mocnym ścierakiem i wystarczy delikatne masowanie by pozbyć się zanieczyszczeń.
Peeling ma konsystencję kremu z widocznymi brązowymi granulkami i mniejszymi białymi drobinkami, zapach ma przyjemny.

peeling solny do ciała Mango&Liczi:

Peeling jest dość zbity, jest w nim trochę "wody", ale w tym wypadku jest to zaleta. Nie kruszy się, a ściera naskórek równie dobrze, jak te mocno suche peelingi. Dobrze złuszcza, a nie tylko gładzi. Widać gołym okiem że posiada dużo olejków, które nawilżają nam skórę. Ciało po wypeelingowaniu jest dobrze nawilżone, wygładzone i odżywione. Po kąpieli bowiem nie trzeba używać żadnego balsamu by czuć że nasza skóra jest gładka i nawilżona.

do ciała:


Masło do ciała poziomka:

Ma lekko różowy kolor, którego niestety nie widać na zdjęciu. Zapach również bardzo mi się spodobał, ponieważ rzeczywiście czuć poziomkami. Niestety ma jedną wadę, a mianowicie zapach ten utrzumuje się dość krótko (dla mnie to wada )
Konsystencja jest przyjemna, moim zdaniem jest to bardzo gęsty balsam, a nie typowe masło. Dobrze się rozprowadza i błyskawicznie się wchłania. Nie zostawia na skórze żadnej lepkiej i tłustej warstwy, jedynie lekką powłoczkę.
Skóra po użyciu jest miękka i delikatna, bardzo dobrze nawilżona. Masło świetnie sprawdza się po depilacji, łagodzi wszelkie podrażnienia i zaczerwienienia. Taka mała próbka starczyła do rozprowadzenia na ręce i nogi, więc moim zdaniem to dużo.

Mleczko do ciała Mango&Liczi:

Wielkim plusem jest to że mleczko ładnie pachnie. Ma dość lekką formułę dzięki czemu nie ma tłustej konsystencji i szybko się wchłania. Poza tym ładnie nawilża skórę i mieni się po zastosowaniu (lekko rozświetla, ale nie jakimiś tandetnymi drobinkami, lecz poprostu nadaje skórzepromienny wygląd)
 

 
Teraz spróbuje przedstawić wam dokładniej próbki jakie otrzymałam do testowania od Marizy


ich FB:
https://www.facebook.com/mariza.es24?fref=ts




było ich dość dużo dlatego przetestowanie wszystkich zajeło mi trochę czasu.
Natomiast tylko jednego produktu nie mogłam przetestować, a mianowicie olejku do opalania- chyba wiadomo czemu

w skrócie mogę powiedzieć że prawie wszystkie mają bardzo ładne zapachy i na 100% są wydajne.
Poza tym zdziwiło mnie, a zarazem zachwyciło to że były zapakowane w pojemniczki. Większość próbek jest zapakowana w saszetki przez co trudniej jest je przechowywać po potworzeniu. Nie wszystkie produkty po prostu zużywamy za jednym zamachem.

oto olejek do opalania i szampon Aloes&Jedwab

Jak napisałam wyżej o olejku nie jestem w stanie prawie nic napisać, natomiast z szamponu nie byłam zadowolona. Nie wiem czy to wina moich długich włosów, ale szampon mało się pienił i strasznie je wysuszył po jednym użyciu. W sumie podczas mycia włosy stały się dziwne w dotyku. Mam suche włosy, więc może po prostu ten szampon nie nadaje się do tego typu włosów

Żele pod prysznic:


Navigator to żel dla mężczyzn, ale nie chciało mi się czekać aż jakiś facet u mnie w domu przetestuje go i powie swoją opinię
A więc żel działa nawilżająco i łagodząco. Nie mam takiej skóry jak mężczyzna więc więcej nie mogę się wypowiedzieć

Natomiast żel Mango&Liczi jest żelem pobudzającym idealnie nadającym się na poranny prysznic
NA stornie Marizy możemy przeczytać że "Żel wzbogacono w olejek awokado i d-pantenol, dzięki którym chroni skórę przed wysuszeniem" i mogę stwierdzić z czystym sumieniem iż rzeczywiście skóra jest przyjemna w dotyku. Skóra po nim staje się miękka, gładka i nawilżona. po prostu czysta przyjemność się nim myć.

Oba żele mają przyjemne zapachy i co najważniejsze będą bardzo wydajne ponieważ taka mała próbka wystarczyła do umycia całego ciała, oczywiście przy użyciu gąbki do ciała


Później opiszę następne produkty takie jak:
- maseczka, żel i krem do twarzy
- peeling do twarzy, peeling mango i liczi
- masło do ciała poziomka i Mleczko do ciała Mango i Liczi
 

 
Moja druga propozycja na ten konkurs.
Nie wiem czy lepsza czy gorsza, ale na pewno inna od poprzedniej

http://makijaze-justyny.blogspot.com/2013/11/night-of-sparkle-konkurs.html








 

 
Trochę mi przykro...
Czasami mam niezłe załamanie w związku z makijażami...
Żadnego wsparcia, pocieszenia ani żadnej konwersacji...

Zastanawiam się czy ten makijaż jest naprawdę taki zły?



przyznaję się że źle napisałam "LAT" na zdjęciu wyszło pisane w lewą stronę
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Dawno mnie nie było, ale to dlatego że internet mi szfankuje i wchodzę tylko na telefonie...
Ale teraz wracam z informacją:
Niedawno wygrałam w konkursie na "różowy makijaż" na stronie ofemini.pl
http://www.ofeminin.pl/makijaz/konkurs-rozowy-zawrot-glowy-z-miraculum-d53517.html
A teraz chciałabym wam pokazać step by step:

Jest to nietypowy różowy makijaż, w którym występują różne odcienie różowego, oraz tak dla awangardy trzy inne kolory (biały, jasno zielony, zielony połączony z niebieskim (bliżej nie określony kolor)

1. na 1/3 powieki (bliżej kącika oka) nakładamy neonowy różowy.


2. w zakończeniu powieki nakładamy ciemniejszy różowy.


3. na załamaniu powieki, nad obydwoma odcieniami różu (czyli ok 2/3 załamania powieki), nakładamy połyskujący różowy wpadający troszkę w fiolet.

4. w kąciku oka, oraz pod łukiem brwiowym, nakładamy perłowy biały cień- tak by wszystkie kolory dobrze się roztarły.


5. na dolnej powiece nakładamy jasny zielony cień (ok. 2/3) oraz zielono-niebieski cień (ok. 1/3)


6.Na górnej powiece rysujemy kreskę czarnym eyelinerem tak by nie wychodziła poza narysowany kontur połyskującego różowo-fioletowego cienia.


7. linię wodną obrysowujemy białą kredką, oraz tą samą kredką (albo jak kto woli białym cieniem) rysujemy kreskę pod czarnym eyelinerem.


8. tuszujemy rzęsy, nakładamy połyskujący jasno różowa szminkę.
gotowe.


efekt końcowy:





PS. wstawiłam nowe makijaże na MakeGeek
komu podoba się, to proszę o serduszko
https://www.makeupgeek.com/members/dysia/looks/
 

 
FB: https://www.facebook.com/HedonistkaKosmetyczna.Blog
blog:
http://kosmetyczna-hedonistka.blogspot.com/2013/09/konkurs-makijazowy-pory-roku-wygraj.html

a oto moja praca (wiosenny wiaterek):




a komu się podoba to może polubić to zdjęcie na FB:
https://www.facebook.com/photo.php?fbid=671921949505165&;set=a.671921202838573.1073741839.593010977396263&type=3&theater
 

 

Karaja Eye pencil 24H non-stop eyeliner to kredki wodoodporne, wytrzymałe na tarcie, wycieranie. Są odpowiednie dla osób które zapominają że są umalowane ;p



A tak naprawdę to dla wszystkich, który cenią sobie trwałe kreski na powiece. Długo utrzymują się, nie rozpływają się w upalne dni. Opakowanie jest eleganckie, ze złotą przykrywką. Dzięki czemu miło patrzy się na kredki. Jednak kredki są do malowania, więc przechodzę do sedna.




Ja osobiście mam trzy kolory: 1. Ciemny fiolet, 2. Zielony, 3. Jasny niebieski.
Wszystkie są intensywne, przez co możemy wyczarować zarówno wieczorowy, jak i dzienny makijaż.
Nie ma problemu z narysowaniem cieniutkiej kreseczki, ale również w łatwy sposób możemy zrobić grubą mocną krechę.
Również plusem jest to iż kredki są miękkie, więc nie musimy mocno trzeć by wyszła jakakolwiek kreska.
Podsumowanie:
+eleganckie opakowanie
+intensywne kolory
+trwałość
+miękka kredka
 

 
Oto co chce dzisiaj pokazać (szminki "ołówki"



Karaja Lipstick Pencil hm ma zniewalający zapach! Wiem że zaczynam od środka, ale nie mogłam się powstrzymać by to napisać
Dosłownie w całości można go zjeść ;p Zapach jest słodkawy, trochę przypomina cukierki. Ja po prostu zakochałam się w nim, ale wiem że nie każdy lubi tak intensywne zapachy, przez co nie każdy polubi te szminki.



Ok., zaczynając jednak od początku.
Samo opakowanie jest trochę za plastikowe, gdyż po kilku użyciach w różowej szmince wyrobiło się zamknięcie i teraz bałabym się wkładać je do torebki, gdyż mogłoby przez przypadek spaść i pomalować mi kieszonkę. To jedyny minus jaki znalazłam. Więc teraz tylko pozytywne strony.
Zastanawiałam się jak nazwać te „ołówki”, gdyż ma w sobie połączenie szminki w ołówku i błyszczyka który jest idealnie dobrany do szminki. Każdy kolor: róż nr. 10, nude nr. 11, czy kawa late nr. 12 ma dobrze dopasowane błyszczyki.

róż nr. 10



nude nr. 11



kawa late nr. 12



Szminka w ołówku jest matowa, nadająca lekki kolor na ustach. Błyszczyk natomiast, jak to błyszczyk – nadaje połysk naszym ustom. Ośmielę nawet napisać że w jakości 3D

sama kredka nr. 10

z błyszczykiem


sama kredka nr. 11


z błyszczykiem


sama kredka nr. 12


z błyszczykiem


Sama szminka będąc na ustach długo utrzymuje się nawet gdy pijemy i jemy. Jednak gdy na ustach będzie błyszczyk, to całość szybko zmyje się. Ale mnie to nie przeszkadza, gdyż tak jak napisałam na samym początku, czystą przyjemnością jest nakładanie tego błyszczyku.

Podsumowując:
+zapach (ale nie każdy lubi tak intensywny, więc nie każdemu przypadnie do gustu „ołówek”)
+szminka w kredce długo utrzymuje się na ustach,
+/- błyszczyk krótko utrzymuje się (ale mnie to nie przeszkadza)
+błyszczyk daje efekt 3D
+dobrze dopasowane błyszczyki do szminek w kredce.
-plastikowe opakowanie.


nr. 10



PS. później może wstawię zdjęcia z pozostałymi szminkami.
mój profil na makeup geek:
https://www.makeupgeek.com/members/dysia/
jeśli komuś się podobają makijaże proszę o serduszko
  • awatar dytka.edit: @Flavka: to także może być plusem. Taka niespodzianka :D
  • awatar Flavka: wow nigdy bym nie pomyślała, że to kredka :) świetnie wyglądają
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
kto nie widzi tego postu, to zapraszam w ten sposób

http://dytka.makeup.pinger.pl/m/19878589
 

 
Firma Karaja została założona we Włoszech- to widać w ich produktach. Są solidnie zrobione, idealnie nadają się do każdego rodzaju urody.
Oto co chce dzisiaj pokazać:



na początek tusz.
Gdy przeglądałam Internet w poszukiwaniu jakichkolwiek opinii o ich produktach, natknęłam się jedynie na podkład. Zdziwiło mnie to, ale jednocześnie zachwyciło gdyż będę mogła jako jedna z niewielu (gdyż może gdzieś tam już są ich opinie, a ja po prostu nie znalazłam nic
Tusz Night & Day ma solidne opakowanie (dość często widzimy tego typu, jajowaty pojemnik) dzięki czemu wygodnie trzymamy go w ręku.



Szczoteczka również solidnie zrobiona. Wyprofilowana, przez co dopasowuje się do rzęs.


Tusz jest wodoodporny- żadne tarcie, pocieranie nie jest w stanie zetrzeć go z naszych rzęs. Taki tusz przyda się w upalne dni, byśmy nie czuły że rozpływamy się
Na opakowaniu jest napisane że wytrzymuje 24H, nie jestem w stanie powiedzieć czy to prawda, ponieważ tyle czasu nie chodziłam w makijażu, ale w 90% jestem przekonana że wytrzymałby tyle na naszych rzęsach. Jednakże to co mogę powiedzieć to to że długo się utrzymuje, nie kruszy się, wydłuża (chociaż ja osobiście wolę tusze pogrubiające).





Ja nie widzę żadnych wad tego tuszu oprócz dostępności i ceny. Ale dzięki temu jeszcze bardziej doceniamy każdy produkt tej firmy.
Podsumowanie:
+opakowanie
+wydłuża
+rzeczywiście wodoodporny
+nie kruszy się oraz nie osypuje się
+długo utrzymuje się na rzęsach
-dostępność
-cena (nie każdy chce wydawać taką sumę na jeden produkt
Produkty nie są tanie, oraz nie dostaniemy ich w każdej drogerii. Z pewnością nie przetestowałabym nigdy tej firmy gdybym nie wygrała próbnika, ale teraz wiem że są warte swojej ceny.
 

 
No i przyszła pora na firmę Karaja.
a więc zaczynam od:


Zachwyciła mnie taka rozbieżność w kolorystyce, gdyż osobiście miałam tylko podstawową paletę. Nie chciałam za bardzo eksperymentować z kupnem takich rzeczy ponieważ nie wiedziałam czy nie będzie jedną wielką pomyłką. Ale teraz wiem że eksperymenty popłacają
Nie wiem jakie mają oryginalne opakowanie, gdyż ja posiadam próbnik, przez co są wbudowane w stojak, ale muszę powiedzieć że ich wygląd jest zachwycający. Delikatna mozaika przyciąga wzrok, a zapach jest równie przyjemny jak błyszczyku opisanego wcześniej (chociaż nie jest tak intensywny).
Palette visage posiada trzy odcienie:


Nr. 1 (mój ulubiony, pomieszanie lekkiego, jasnego brązu, różu i pomarańczy, dzięki czemu daje naturalny efekt)





Nr. 2 (same różowe odcienie, połyskujące)




Nr. 3 (same pomarańczowe odcienie)





Wszystkie wersje mają mocną pigmentację, przez co trzeba uważać ile nakładamy. Jeśli zrobimy to umiejętnie to możemy bardzo dobrze wymodelować twarz. Trochę osypuje się, dlatego zawsze trzeba strzepnąć nadmiar, gdy to zrobimy idealnie rozprowadzi się po policzkach, bądź kości policzkowej. Doskonale wtapia się w podkład- dla mnie to plus, gdyż dzięki temu nie wyglądamy jak klaun (chociaż przyznam że można łatwo przesadzić z tymi różami)
Nie są tak wodoodporne jak cała reszta opisanych produktów, ale kilka godzin spokojnie wytrzyma na twarzy.

Podsumowanie:
+zapach
+wygląd
+wtapia się w podkład
+ciekawa kolorystyka
+/- pigmentacja (można łatwo przesadzić z nakładaniem)
 

 
Przed napisaniem recenzji produktów Karaja chce jeszcze napisać swoją opinię o tuszu MIYO Super Lash Mascara 3in1 Action.




Opakowanie jest przyjemne dla oka i przede wszystkim solidnie wykonane. Za taką cenę sądziłam że nie można zrobić dobrego opakowania, ale myliłam się.
Posiada sylikonową szczoteczkę, która rozdziela i wydłuża rzęsy. Przy pierwszym „spotkaniu” z tą szczoteczką można pomyśleć że jest trochę za długa i nie wygodna, ale wszystko jest idealnie wyprofilowane, przez co świetnie maluje się nią rzęsy.



Sam tusz ma jeden minus- mianowicie łatwo nim można pobrudzić powiekę tz. Jest za rzadki. Ale gdy będziemy uważać to nie zniszczymy sobie makijażu Trzeba dojść do wprawy w malowaniu się tym tuszem gdyż na początku może sklejać rzęsy, ale po to jest taka szczoteczka by poprawić posklejane rzęsy.
Jest dość trwały. Nałożony na rzęsy długo utrzymuje się (nie powiem ile h ponieważ nie siedzę z zegarkiem i nie zliczam minut , oraz nie osypuje się.
Nazwa dla mnie trochę jest myląca, ponieważ nie daje efektu „Super Lash” , jeśli już to „Natural”. Jest idealna dla osób, które chcą podkreślić swój wygląd wydłużającą mascarą.



te zdjęcia nie wyszły za dobrze, ale mimo wszystko chce wam pokazać różnicę.



Podsumowanie:
+szczoteczka dobrze wyprofilowana, chociaż mogłaby być troszeczkę krótsza. Dla osób z małymi oczami może być nie wygodna.
+wydłuża
+rzęsy są rozdzielone
+cena poniżej 10zł
+ naturalny wygląd (chociaż ja lubię mieć wachlarze ;p)
+/- opakowanie dla niektórych jest tandetne, ale dla mnie jest przyjemne w dotyku i wyglądzie
+/-za rzadka konsystencja, ale po jakimś czasie gęstnieje dzięki czemu jest idealna

PS.
no i standardowo będę wstawiać swój profil na Makeupgeek
kolejne zdjęcia doszły
https://www.makeupgeek.com/members/dysia/looks/
  • awatar dytka.edit: t tbardziej polecttusz, zwlaszcjetani i daj natural lo(oczywisci jesl taki wizerunlubi ;)
  • awatar Nkfn: Nigdy nie miałam jeszcze tuszu z MIYO :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Jakiś czas temu otrzymałam w wygranym konkursie próbnik firmy Karaja.
Przymierzam się pomału do recenzji ich produktów. Ze zwględu na to że jest dużo produktów, to będę co jakiś czas wstawiała moją opinię. Jednakże powiem wam że wszystkie produkty są świetne
Zwłaszcza uwielbiam ich szminki.

Oto kilka ogólnych zdjęć :






PS.
wstawiłam również kilka zdjęć makijaży na portal Makeupgeek
https://www.makeupgeek.com/members/dysia/looks/
Jeśli komuś się podobają makijaże to będę wdzięczna za serduszko
Bez rejestracji, wystarczy kliknąć serduszko
Będę wtedy wiedzieć że moje makijaże jednak mają jakiś sens
 

 
Bardzo lubię ta firmę, ale o dziwo (sama nie wiem jakim cudem ;p) mam aktualnie tylko jeden produkt xD
Muszę chyba zrobić jakieś zakupy
ale wracając do tematu. Posiadam single eyeshadow w kolorze Deep Mocha:



jest to dość głęboka, metaliczna czekolada z akcentami złotego.
Aplikator hm nawet poręczny,chociaż plastikowy ;p (ale nie ma co się temu dziwić
Ja z natury nie lubiłam nigdy malować się dołączonymi aplikatorami Jednak trzeba przyznać że mała pacynka nadaje się do nakładania tego cienia

Można z nim pracować na wiele sposobów ponieważ dobrze się rozciera, wklepuje, nakłada i wszystko po kolei



w opakowaniu cień wygląda na mokry i przy nakładaniu też tak czujemy. Gdy robiłam nim kreskę, cień idealnie się sprawdził. Kreska wyszła prosta, bez rozmazania, jednakże przy wyciąganiu w górę może troszkę się sypać. Nie jest to jakieś duże osypywanie się, więc mnie nie przeszkadzało.



Cień jest dość trwały, na powiece utrzymują się długo. A drobinki rozświetlają. Chociaż na powiece tych drobinek nie widać aż tak bardzo. Przez to że jest metalicznym cieniem nawet najciemniejszy kolor na powiece będzie wyglądał na jaśniejszy więc nie ma obaw że jakiś kolor będzie ciemny, tandetny, czy po prostu będzie źle wyglądał. Moim zdaniem u każdego ten cień będzie dobrze wyglądał.

Przez swoją konsystencję u niektórych osób może rolować się w załamaniu powieki. Ja całe szczęście nie mam takiej powieki i prawie żadne cienie nie rolują mi się


Plusy:
- zachwycająca pigmentacja( można też stopniować efekt nakładając jedną warstwę cienia lub więcej)
- trwałość nawet bez bazy jest fantastyczna, a na bazie to 15h spokojnie wytrzyma na powiece bez żadnych zmian
- świetny wybór kolorów
- mazista konsystencja
- fantastycznie, miękko się nakłada
- malutkie, zgrabne opakowanie z aplikatorkiem

Minusy:
-u niektórych osób mogą się lekko rolować po kilku godzinach.
-trochę osypują się
- występują tylko w wersji "single", a ja najbardziej kocham zestawienia kolorów, przynajmniej podwójne cienie
- dość trudno je dostać

a teraz kilka makijaży gdzie został użyty ten cień:





Mocniejszy:


a tutaj prawie nie widać że ten cień został użyty
 

 
chciałam wam przedstawić eyelinery MIYO. Może macie je w swoich kosmetyczkach, ale jak nie to mam nadzieje że recenzja wam się przyda





Jak widziicie posiadam trzy eyelinery tej firmy i szczerze powiem że jestem z nich zadowolona. Zwłaszcza z różowego, ponieważ nigdzie indziej nie znalazłam takiego fajnego kolorku
Dlatego dla mnie jest ogromnym plusem że posiadają w swoim asortymencie tak niecodzienne kolory jak róż i morski.
opakowanie jest dość wygodne. Dobrze trzyma się ej w ręku.
Pędzelek, mimo że wydaje się mało precyzyjny to można nim narysować cienką kreseczkę
I ciężko go zetrzeć! (w takim sensie że gdy przez przypadek potrzemy oko to nam nie rozmaże się , gdyż eyeliner nie jest wodoodporny
Natomiast sama konsystencja eyelinera niektórych może przerazić. jest trochę wodnisty, ale szybko wysycha, więc dla mnie nie jest to problem.
Ale pigmentacja daje do życzenia, gdyż czasami trzeba dwa razy pociągnąć pędzelkiem by był idealnie intensywny kolor. Za pierwszym razem mogą być prześwity (zwłaszcza w różowym i kobaltowym, czarny eyeliner nie ma tego problemu)
Same eyeliner jest dość wydajny i tani, więc warto mieć go. Za taką cenę jest naprawdę dobry

Szkoda tylko że wycofali kanarkowy eyeliner, gdyż chętnie bym go miała w swojej kosmetyczce

Więc podsumowanie:
+ciekawe kolory
+cena ok. 6zł za ml
+wydajność
+trwały
+- konsystencja
-pigmentacja
-dostępność

już na blogu pokazałam makijaż w którym użyłam różowego i czarnego eyelinera MIYO, oto on:




a oto makijaż z kobaltowym eyelinerem (mam nadzieje że dobrze będzie go widać)





PS. Jest to moja pierwsza recenzja, ale mam nadzieje że nie pomniejsza to jej wartości
 

 
http://malwina305.blogspot.com/2013/07/konkurs.html

postanowiłam wziąć udział, bo chciałam sie przekonać jak mi pójdzie Egipskim stylu
Nie wiem czy makijaż jest ładny czy nie.

oto efekt:






 

 
To jest moja ostatnia propozycja.
Jeszcze była jedna pralina, ale w sumie co zrobiłam makijaż do niej to żaden nie podobał mi się na tyle by go wstawić

inspirowana pralina:


wybrałam teraz tą pralinę, ponieważ zainspirowały mnie jej kolory
niby proste wytłumaczenie ale taka prawda jest
Szkoda że nie mam takiego dobrego aparatu, ponieważ na górnej powiece jest brokat. Na niektórych zdjęciach trochę go widać ale nie tak jak w rzeczywistości połyskiwał


link do konkursu:
http://www.mountblanc.pl/portal/Regulaminy/Makijaz_inspirowany_czekolada

oto efekt:










trochę dużo zdjęć, ale nie chciało mi się zastanawiać i wybierać które jest lepsze, a które gorsze
  • awatar dytka.edit: zaakceptowali moje zgłoszenie więc wszystko się zgadza z regulaminem :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›